If we were dogs

Weekend z Tomkiem Jakubowskim – obedience i motywacja

W ten weekend bawiliśmy na warsztatach z Tomkiem Jakubowskim . Polecony z całego serca przez koleżankę Tomek, od jakiegoś czasu budził moją ciekawość, bo padło dużo dobrych słów. Ostatnie miejsce w którym organizował trening średnio leżało mi logistycznie i nagle badum Delcon organizuje warsztaty w Oleśnicy, czyli blisko i jedziemy.

Tomek ujął mnie „Rozmową” bardzo obrazowo opowiada o relacjach, jakie budujemy z psami. Do tego opowieści nie są nużące, za to plastyczne i pozwalają odnieść się do swoich doświadczeń. Poza słowami dużo treści, lubię, kiedy trener ma pomysły i sypie nimi nie tylko z rękawa, ale jak trzeba to również z kapelusza i nogawki. Wspomniana „rozmowa”, którą dorzucam sobie do seminaryjnych powiedzeń, to określenie takiego kontaktu z psem, kiedy mamy nadawcę i odbiorcę, idealnie, kiedy działa to niczym w schemacie Romana Jacobsona. Język, jako struktura systemów znaków. Jacobson siedział w czysto międzyludzkiej komunikacji, ale polecam zapoznanie się z jego założeniami bo pięknie można je wykorzystać w rozmowie z psem. Tak więc, jako nieco nawiedzony pasjonat językoznawsta słyszę „rozmowa” i myślę „no czadowo, posłucham z przyjemnością”.

Nie zawsze obserwowanie pracy pozostałych uczestników seminarium, czy warsztatów jest możliwe, bywa, że są tak rozplanowane, że ciężko biegać za prowadzącym i ćwiczącym i dyszeć im na plecy. Tymczasem podczas weekendu dziewczyny z Delcona zorganizowały to logistycznie i z gorącą kawą w dłoniach można było sobie notować cenne informacje podczas wejść pozostałych uczestników. Gdyby komuś kawy było mało do szczęścia na stół wjechał domowy jabłecznik i bananowe babeczki. Sala wybrana na warsztaty była komfortowa i cicha, dla mnie to ważne, bo pies sal jeszcze nie zna i dodatkowo się na nich denerwuje i ekscytuje. Psy miały wydzielone miejsce, gdzie mogły odpocząć.

Warsztaty odkurzyły mi w głowie zaniedbane sfery pracy z psem. Po drodze budowania zapału do współpracy uciekło mi pracowanie nad wyśrodkowaniem emocji. Idea złotego środka, który buja się gdzieś tam między za niską motywacją, a najaraniem, które odbiera mózg i spala psa…

Riko to mistrz „JARAM SIĘ”. Może to określenie wieje lekkim prostactwem, ale doskonale oddaje stan pieska. Myślę, że w szczytowej formie, myśląc, potrafi wydyszeć ze trzy litry płynów. Dodatkowo uprawiając coś między pilatesem (gdybyście dotknęli najaranego pieska, zapewne zadziwiło by Was, że można tak doskonale napiąć mięśnie), a tańcem przypominającym „czaczę” przypomina czasami kwintesencję chaosu. Natomiast warsztaty pozwoliły mi wyłapać, że w tym chaosie tak owszem, proszę Państwa, są przebłyski zdrowego rozsądku i ogaru życiowego i należy je wyłapać i wzmocnić.

Kolejny wielki plus za indywidualne podejście do psa. Między owczarkiem, którego człowiek zrobił sobie do zadania „patrz na mnie, a będzie ci dane”, a mieszańcem w którego żyłach płynie krew terriera i pierwotnej rasy jest sporo różnic. Uniwersalia szkoleniowe były, są i będą, ale niuanse związane z pracą z dokładnie psem, którego masz przed sobą to już wyższa szkoła. Dopasowanie metody pracy do konkretnego psa, absolutnie chylę czoła.

Czasami patrzę na mojego psa, kiedy jest  poprostu psem. Jest diabelnie szybki, zwrotny i zaangażowany. Wtedy, kiedy CHCE. W przypadku nieco opornego materiału psychicznego to CHCE to moje małe marzenie. Riko jest również bardzo zaborczy, nie znosi tracić i właśnie na koncepcję straty zwrócił  mi uwagę Tomek. Bardzo fajny kierunek w naszym przypadku. Czy fakt, że on nie lubi strat sprawi, że będzie bardziej chciał? Zobaczymy. Myślę, że zdecydowanioe warto spróbować. Obok pracy nad „mogłeś to zdobyć” pod którą zrobiliśmy już trochę, podoba mi się zwrócenie uwagi Tomka w kierunku takiej pracy, która sprawi, że to pies wybiera i buduje pewność słusznego wyboru – o krok bliżej do tego, że zwierz będzie chciał. Dzięki uważnemu oku prowadzącego dowiedziałam się, że mogę już fazę budowania chęci zdobycia przeplatać z małymi stratami, które pokażą psu, że warto chcieć. To cenne, kiedy człowiek ma tendencję do fiksowania się na jakiejś ścieżce pracy i nie dostrzega kolejnego etapu.

Ilu trenerów, tyle podejść, ale główne założenia powtarzają się. Komunikacja, konsekwencja, czy klarowność komunikatów, czytelność i jednoznaczność. Warsztaty pozwalają na zdobycie oceny i opinii na temat budowanej współpracy od osoby, która widzi was pierwszy raz, nie zna waszej historii, dzięki czemu wiele uwag będzie świeżych i trafnych. Piękna zabawa. Zajęcia zorganizowane przez Delcona to była bardzo ciekawa i przyjemna „rozmowa”. Tomkowi bardzo wielkie dzięki za przypomnienie ważkości podstaw o których ostatnio zapomniałam trochę, za bardzo dobre, intuicyjne poczytanie mojego psa, dzięki któremu robimy kolejny mały krok naprzód.

 

 

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrPrint this pageEmail this to someone

1 Comment

  1. Adrian Grabarek

    Fajne doświadczenie! Sami teraz zastanawiamy się nad uderzeniem na takie warsztaty, bo może to pomoże nam zapanować nad niektórymi zachowaniami.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Show Buttons
Hide Buttons