If we were dogs

Bal u Posejdona – wakacje z psami

Pogoda brutalnie udowadnia, że wakacje to tylko wspomnienie, ale może dlatego chce się wrócić do dwóch tygodni absolutnej laby. Czy warto zabrać na wymarzone wakacje dwa pieski ze sporymi ubytkami wychowawczymi? Jak poradzić sobie z brakiem samochodu? Co będą jadły psy, kiedy ich zamrażarka wypakowana mięsem zostanie w domu? Co zapakować do psiej walizki, żeby przetrwać i nie zwariować, a jednocześnie nie zerwać sobie barku targając plecak? Et voila, na te i inne pytania spróbuję odpowiedzieć w terminie na tyle odległym od wakacji, że przyjemność ze wspominania mam podwójną.

img_0268

Przyjemność, no więc wydało się. Wakacje były udane. Mimo moich lęków, które biją na głowę lęki mojego psa naprawdę udało się wyjechać nad morze i przeżyć rewelacyjny czas całą rodziną.

O ile Zadra w transporcie jest bezproblemowa, poprostu idzie spać, gdzie by jej nie upchnąć, Riko to trochę większe wyzwanie. Większe dosłownie. Podróż pociągiem nie jest komfortowa, ale można ją potraktować jako wyzwanie wychowawcze. Pusty przedział pozostał marzeniem, jechaliśmy w towarzystwie czterech osób, plus dwie, 6 na 8 miejsc zajętych to naprawdę mało miejsca na podłodze dla psa. Psa, który zachowywał się niczym szkolony w kontaktach socjalnych owczarek dogoterapeuta… Zadziwienie nr 1 Riko w sytuacji, gdzie dyskomfort był ekstremalnie wysoki wyluzował. Zwyczajnie olał. Zaakceptował (bardzo miłych i psiolubnych) współpasażerów jako rezydentów przedziału, nie nakręcał się, nawet próbował spać, ale gorąc i ciasnota skutecznie to uniemożliwiały. Liczyłam się z tym, że pojadę na korytarzu jeśli komuś nie będzie odpowiadało towarzystwo psa, ale miło się rozczarowałam. Na pierdyliard wagonów oczywiście nasz wybrał pan z pieskiem, który to popiskiwał nerwowo na korytarzu;) taka karma, Riks nakręcił się na jakąś walkę na dachu pociągu niczym w amerykańskich westernach, ale odpuścił, był tylko jeden moment w przedziale z minami współpasażerów „to on nie jest MILUTKI?!?”. Powrót obstawiłam jednak na przedział bagażowy/rowerowy, tak w 99% przypadków miejscówka na podłodze pod kiblem. I to był strzał w dziesiątkę. Koc na podłodze, nawet sama zdrzemnęłam się „na żula”.

Co warto mieć w pociągu? Pozytywne nastawienie do wszystkich zaczepiających Twojego psa. Serio, nie da się tego uniknąć i lepiej żeby go kochali, niż nieznosili i z wzajemnością. A każde zignorowane przez psa cmoknięcie kończy się jakąś ekstra nagrodą i mamy odhaczony trening samokontroli w trudnych warunkach 😉 Dla siebie też chciałam wziąć na nagrody żelki, ale nie zdążyłam kupić i musiałam się zadowolić poczuciem satysfakcji. Kaganiec pies zgodnie z obowiązującym prawem musi mieć. Jak się okazało niekoniecznie na pysku. Na sześciu konduktorów sprawdzających nam bilety, każdy jedynie zapytał, czy mamy kaganiec. Jeżeli mam pewność, że kontroluję sytuację pies jedzie bez kagańca. Suche smaki, najczęściej zabieram jako nagrody część psiego jedzenia, ale średnio widziałam rzucanie surowym mięsem po przedziale, dlatego zabrałam karmę Doctor dog, cena zabija, ale jako jedyna ma skład, który jest dla mnie akceptowalny, a psy dobrze ją trawią. Woda może się przydać na dłuższej trasie, mimo września było bardzo gorąco. Jeżeli jedziemy w przedziale bonusem, który może pozostawić miłe wspomnienia po psim turyście jest rolka do ubrań (dla współpasażerów albo do odkłaczenia siedzenia – pies jedzie na podłodze, co nie znaczy, że kłaki jadą razem z nim) ewentualni mokre chusteczki do zgarnięcia śliny. Mi przydaje się też jakiś nieduży koc/ręcznik bo łatwiej mi psa usadzić „na miejsce” jak takie miejsce fizycznie istnieje.

img_0509

Ustronie Morskie, jakieś 10km od Kołobrzegu – totalny niemiecko-emerycki chill out. Poza sezonem to oaza spokoju, puste centrum, plaże zaludnione na przestrzeni kilkunastu metrów od zejść, a potem nic, piach, woda i wiatr. Pensjonat Pod Brzozami  to naprawdę dobre miejsce i dobra energia. Fantastyczni ludzie i klimat, świetne podejście do psów. Uprzedziłam, że zwierzaki kiepsko ogarniają pobratymców – luz, dbanie o bezpieczeństwo leży w mojej gestii i tyle, zero paniki. Pokoje bardzo przyjemnie urządzone i dostosowane – zero wykładzin, piach można wymieść szczotą. Pierwszy raz szukałam noclegu z psami i zaskoczyło mnie, że to wcale nie takie proste, kilka zdecydowanych – nie i kilka odpowiedzi tak „ale” (np.psy do wagi 18kg). Z powodu braku auta celowałam w miasteczko ze sklepami. Marzy mi się wypad w bardziej odludne miejsce, ale to za jakiś czas.

Do psiej walizki trafiła 10 metrowa taśma i szelki. Mam problem z odwołaniem Riko ze śladów w lesie, a nie chciałam spędzić wakacji na szukaniu psa. Taśma fajnie sprawdziła się też na plaży, gdzie było więcej ludzi. Bandaż elastyczny i samoprzylepny, na okazję rozciętej łapy (nie przydał się – bardzo czyste plaże!). Kaolin na opcję rewolucji w kiszkach, ewentualnie rany, otarcia, jak dla mnie produkt „must have”. Spakowałam sobie podstawowe suple do żarcia i starałam się wrzucać na bieżąco, ale przy następnym wyjeździe zamierzam na to machnąć ręką, przydało się MSM – działa przeciwzapalnie, podane z wit.C z dzikiej róży dźwignęło Zaderkę, która mi okulała po jednej z dłuższych wycieczek (pies z bardzo krótkimi łapami w piachu, tnący plażą niczym wąż robi miliony kilometrów więcej niż przeciętny pies). Nie zabrałam żadnych psich zabawek, na miejscu kupiłam dwie nakładki mopy i tyle radości 😉 

Jedna z wycieczek prowadziła przez Ekopark Wschodni podobało się, a bagna dodają klimatu ;). Kołobrzeg za to średnio przypadł mi do gustu, nie sądziłam, że to miasto zrobiło się takie „kurortowe”. Psy skąpały się w Czerwonej Rzece na trasie Ustronie – Gąski. Zwiedzaliśmy pozostałości bunkrów i artylerii, gdzie czuliśmy się trochę nieswojo bo wiało grozą i wyglądaliśmy wtedy z Riksem tak klik Na zmianę z wyprawami po plaży i do lasu uprawialiśmy klasyczny plażing. Było tak ciepło, że można było cały dzień siedzieć na plaży. Psy nauczyły się, że jak rozbijamy obóz można wyciągnąć kopyta i spać. Nie było problemu z zostawianiem kudłaczy w pokoju pensjonatu. Nie byłam w stanie targać ze sobą klatki Rikowej, mimo to z niejaką wdzięcznością oba futra pierdziały wymęczone w kocyki, kiedy musiały zostać same. Jedyne dźwięki jakie było słychać to chrapanie Zadry. Zastanawiałam się jak Riko zareaguje na taką ilość wody i piachu na raz. O dziwo kopanie dziur zeszło na pozycję atrakcja nr 2, a najlepszą rozrywką okazało się łapanie fal. Przez pierwsze trzy dni sikał jak szalony, opił się tej wody wiadrami, zanim zaczęłam się martwić czy mu to, aby nie zaszkodzi znudził się. Ale na długo zostanie mi w pamięci jego mina, jak pierwszy raz weszliśmy na plażę – jeżeli to możliwe, żeby psu opadła szczęka z wrażenia, to coś takiego właśnie miało miejsce.

page

Karmienie nie było żadnym problemem. W domu przygotowałam sobie mięso na 3-4 pierwsze dni. Zamroziłam w półkilogramowych porcjach bez krojenia, dzięki temu zawinięte w gazety i w torbie termicznej dojechało nad morze zamrożone (jakieś 4kg) gdybym jechała autem, myślę że mogłabym zabrać zapas na całe wakacje. Nie chciałam kombinować i odstawiać barfa na czas wyjazdu, psy potrzebowały tego mięsa i tłuszczu jak nigdy wcześniej. Sklepy zaopatrzone były przeciętnie, ale udało się na zamówienie ściągnąć wołowinę niższej klasy, poszło sporo ćwiartek z kurczaka, indyk i słonina. Znalazłam smażalnię z opcją zakupu świeżej ryby i dostałam w prezencie rybie głowy z dorsza i łososia, prawie zaryzykowałam zrobienie zapasów i przywiezienie większej ilości do Wrocławia, ale jednak perspektywa ryby rozmarzającej w pociągu, no nie.. W smażalni kupiłam też super świeżą flądrę. Była tak świeża, że wyrzucona na deskę łypała na mnie okiem. I wymiękłam. Nie umiałam ani dać psu, ani zabić (dać psu głównie ze względu na potencjalne robaki, musisz wypatroszyć, żeby ocenić, czy nie ma lokatorów na gapę) zapakowałam więc Florcię za 3 zł w siatkę i biegłam z nią nad morze. Opcje są dwie przeżyła, albo zjadły ją mewy. I to było jedyne dramatyczne wydarzenie.

Dzień, dwa przed wyjazdem na wakacje zadzwoniła do mnie moja siostra z wiadomością – uwaga żmije, są wszędzie, całe morze zażmijowane. Nie przejęłam się jakoś specjalnie, aż do spaceru, kiedy Riko wyskoczył w górę na jakiś metr i zaczął potrząsać tylną łapą. Zapaść na miejscu (moja). Wydarłam do niego, zmacałam z każdej strony, nic, zero dziur (wiem, że mógł wdepnąć w kupę, jednak wyobraźnia podpowiada najczarniejsze scenariusze). Sytuacji nie poprawił obraz jezdni na którą wyszliśmy z lasu – co kilka metrów rozjechany wąż (lub zaskroniec, nie wiem, ale królestwo temu kto by mnie tam przekonał, że to nie śmiercionośne żmije) Obserwowałam psa cały wieczór, czy coś puchnie, albo odpada, ale było ok. A gdyby to jednak była żmija? Niezbyt medyczny i skrótowy „know how” – unieruchamiasz psa, im mniej się rusza tym lepiej, bo jad się nie rozprzestrzenia, najlepiej nieść go na rękach, albo w kocu, ma być spokojnie, bo serce jak wali szybko to też nie pomaga i ruszasz na najbliższe pogotowie – ludzkie, weterynarze nie mają surowicy.

Wierzyłam, że będzie dobrze, a było świetnie. Po tej wycieczce nie mam wątpliwości, że warto wyjeżdżać z psami, nawet bez własnego auta i mnóstwa pieniędzy. Gdzieś nas to doświadczenie fajnie zbudowało, dodało pewności, że chcieć to móc. Na pewno tam jeszcze wrócimy.

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrPrint this pageEmail this to someone

4 Comments

  1. JamesNug

    As you will inevitably learn on your path to losing weight, effective weight loss is not only about watching what you eat, but much more about changing your lifestyle. This means changing your habits and how you approach your day-to-day life. Read this information to help you throughout the process.

    Reply
  2. RalphEnsum

    highly praised site http://xnxx-love.com

    Reply
  3. TimothyBug

    Sleep apnea is a very difficult thing to live with, both for the sufferer and for people living and sleep with him or her. If you fit into either of these categories, then you know just how frustrating it can be. Read through the tips found in this article to learn the best way to survive this problem!

    For people who are using a CPAP machine, you need to take notes to give to your doctor. If you experience any symptoms, like snoring, that were eliminated when you started using the CPAP machine and they come back, you need to let your doctor know. Only your doctor can properly assess any problems.

    If you have sleep apnea, try sleeping on your side. If you are a back or stomach sleeper, gravity is working against you all night. Your airway is much more likely to collapse if you are facing straight up or down. Sleeping on your side instead makes it much easier for your body to maintain your airway as you sleep.

    If you suffer from sleep apnea and you use a CPAP, carry your medical ID. If you need medical attention, it’s vital that the people treating you know about your condition and that you use a CPAP machine. Your ID should tell people about your sleep apnea, your use of a CPAP, and the proper pressure level for it.

    People who do not have a partner sleeping with them may not know they suffer from sleep apnea. If you wake up with a dry or sore mouth, wake up out of breath, have morning headaches, insomnia, and/or go to the bathroom frequently during the night, you may have sleep apnea and should talk to a doctor.

    Keep your bedroom in prime shape for sleeping. Insomnia and sleep apnea are often connected. This makes keeping an environment in which you sleep at the right temperature, lightness level and sound level important for helping you get a good night of rest. The right environment also means leaving your stresses outside the bedroom to ensure you are relaxed enough to fall asleep.

    Avoid any type of drugs or alcohol if you are experiencing any type of sleep apnea. Drugs and alcohol will slow down your respiratory system, and that is known to be one of the causes of sleep apnea. If you are struggling with this issue, try to get some professional help to overcome these addictions.

    If you have difficulties sleeping because of your sleep apnea, you should avoid driving or operating dangerous machines. If you do not get a good night of sleep, take public transportation instead of driving to prevent accidents and do not take a job in a factory or on a construction site.

    If you are a trucker who has sleep apnea, take precautions to stay safe on the road. First of all, get yourself properly diagnosed and treated. If your doctor prescribes a CPAP, use it. They are small and easily portable and can run on battery power if necessary. Try to stay fit and get regular sleep to keep your condition under control.

    As the above article has demonstrated, you have many different treatment methods available to you when it comes to sleep apnea. Everyone is different, and it’s important to find out which treatment option will fit your specific situation best. If you use these tips, you will get better sleep at night. Sleep apnea doesn’t have to run your life; you can take control back today.

    viagrasansordonnancefr.com

    Reply
  4. DavidTix

    All Toronto condo projects are here: http://www.condoprojects.ca/

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Show Buttons
Hide Buttons