If we were dogs

Każdy pies ma dwa końce.

full print 110994157_905978912767087_7804593311203472742_n

10 lutego w tym roku było ciepło, a nam nawet gorąco. Spacerowaliśmy nakręconego psa ze schroniska do domu. Riko miał tyle energii, że czarno widziałam spotkanie z Suczis.

Liczyłam, że jednak wrażenia trochę go zmęczą. Dużo czytałam, jak wprowadzić psa nr 2, ale w obliczu praktyki wszystko ucieka z głowy i mimo, że wydawało mi się, że jestem przygotowana stres był.

Zadra czekała w domu,  nieświadoma jaką to bombową niespodziankę jej prowadzimy. Dwie godziny,a Riko dalej średnio zmęczony. Teraz wiem, że mogłam lepiej się przygotować do poschroniskowego spaceru, np. wziąć ze sobą długą linkę i szelki, zamiast obroży i smyczy. Dotarliśmy na dzielnię, a potem poszło całkiem gładko.

1. Spacer zapoznawczy. Zadra zachwycona nie była, ale z każdym metrem odpuszczała trochę i zaczynała się interesować, co to za cielę idzie z przodu. Jest mała, więc zanim zmniejszyłam dystans między nimi, albo pozwoliłam Riko ją powąchać czekałam, aż będzie maksymalnie spokojna i sama będzie chciała trochę bliżej do niego podejść. Łatwe to to nie było, bo Riko dla kontrastu był zachwycony, taka mała, taka pachnąca, tak super się wydziera i szczerzy. Spacer trwał około godziny, kiedy psy się względnie uspokoiły ruszyliśmy do domu.

2. Z domu zniknęły wszystkie „wyzwalacze konfliktu”. Psie zabawki, miski (poza miskami z wodą, stały trzy, żeby miały wybór i nie musiały sapać nad jedną), starałam się nie zostawiać niczego, czego Zadra mogłaby bronić przed nowym lokatorem.

3. W domu miejsce suki zostało odgrodzone w taki sposób, żeby młody nie mógł swobodnie się do niego dostać, a ona czuła się bezpieczniej i miała gdzie się schować, gdyby był zbyt napastliwy. Początki to była maksymalna kontrola zachowań.

4. Stanowczo przerywałam wszelkie próby gwałtu na Zadrze (wiele, wiele prób, pierwszego wieczora) i formy zaczepek, za intensywne dla małego psa. Zadra radziła sobie nieźle sama, odganiała natręta całkiem skutecznie, dopóki ten powoli, nie zaczął respektować jej przestrzeni.

5. Starałam się Riko skupiać na sobie i tym co mogę mu zaoferować ciekawszego niż obecność drugiego psa.

6. Psy spały przez około 10dni w osobnych pomieszczeniach, potem miały pootwierane drzwi i każdy mógł wybrać gdzie sobie leży (zostawały na swoich legowiskach). Jakoś po tym czasie zostawały też na krótko same w mieszkaniu, a ja nasłuchiwałam z klatki, czy wszystko ok.

Za każdą interakcję ociekającą spokojem i wewnętrzną równowagą były nagradzane. W domu były nagradzane za nie wchodzenie sobie w drogę. Z tygodnia na tydzień Zaderka czuła się coraz pewniej. „Niestety”  Riko również, więc pojawiały się spięcia, ale mocno jednostronne (tak, oczywiście, że Zadra).

Wciąż pracujemy nad ich relacją, ale widać, że psy się dogadują, choć jak na nie spojrzeć, to ni pies ni wydra. Lubię patrzeć, jak je weźmie na czułości i Riko sprzedaje Zadrze liza przez całą jamniczą głowę.

full print 110344419_811266825575053_7790078861908070334_o

 

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrPrint this pageEmail this to someone

2 Comments

  1. Magda

    Hmm… Autor dobrze to przemyślał?

    Reply
    1. Katarzyna (Post author)

      Poproszę o podpowiedź, co przemyślałam:)?

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Show Buttons
Hide Buttons