If we were dogs

Opuszczanie strefy komfortu.

Czasami bardzo chce się zawinąć w kołdrę i nie wystawiać spod niej nosa. Ani psiego, ani ludzkiego. Takie stany hibernacji są potrzebne, nie ma co z nimi walczyć. Gorzej jeśli przechodzą w ogólne rozmemłanie jesienne.

Ostatnie tygodnie spędziliśmy pod znakiem rozpracowywania przypadłości zdrowotnych psa. Samopoczucie też miał nieciekawe, kondycję fatalną. Nie przysłużyło się to ani treningom, ani socjalizacji. Bywały dni, że wychodziliśmy kilka razy przed blok. Siku i do domu. Patrzysz sobie wtedy na takiego kapcia i myślisz, gdzie jest mój szalony, niezrównoważony pies? I no cóż..tęsknisz, za wyrazem obłędu w aktualnie przygaszonych oczach.

Póki co mamy to za sobą. Ciapek wraca do formy, więc zafundowałam mu weekend socjalizujący, jak się patrzy.

W piątek zrobiliśmy trochę kilometrów z jednym z nielicznych kumpli, takich od serca, Pedrosem. Mój totalnie aspołeczny pies uwielbia swojego charto-husky-bordero przyjaciela (mieszanka bazuje na fantazji autorki, nie prawdziwych danych rasowych). Pedrosa poznaliśmy jakoś chwilę po adopcji i z jakichś powodów zapadł w pamięć Ciapkowi. Niejednego psa poznał w fazie przyjacielskiej, że tak powiem (czyli pierwsze dwa miesiące poadopcyjne) mimo to Grubego zapamiętał jakoś wyjątkowo pozytywnie. Spotkania to gonitwa. Jedna, wielka, nieustająca.

lasre

fot. Ewa Pater-Podgórna

Moja teoria nienawiści wewnątrzgatunkowej w wydaniu Riko co jakiś czas upada, żadnych konkretnych danych nie potrafię wyciągnąć. Mamy tak – agresja w stosunku do niekastrowanych psów, dogaduje się z kastratami i sukami. Raczej mniejsze niż większe, ale wtedy „zabawa” to próby gnębienia/gwałtu. Lubi charakterne dziewczyny, jak go jakaś pogoni to od razu serducho mu mocniej bije i robi się cały miękki (w ludzkim świecie to wada, w psim bywa zaletą). Jednocześnie zdarza się mu wystartować z zębami do suki i do innego psa, czasami poprostu nie ma reguły.

W sobotę w naszych okolicach organizowany był VIII Spacer na Czterech Łapach, wolny weekend. Grzech nie iść. Siara iść (tak miałby na imię mój pies, gdyby imię nadawane było po kilku miesiącach). Odpędziłam najczarniejsze myśli i idziemy. Kierując się założeniami, to nie czas, za wcześnie, zbyt wiele nie osiągniemy. Nie ma idealnego czasu na zabranie psa z jakimiś problemami w konkretne miejsca. Jedynie co, to należy to tak przemyśleć, żeby mieć drogę odwrotu. Dlatego fakt, że spacer był blisko i zawsze mogłam poprostu iść do domu, jeśli będzie bardzo źle, był dużym plusem. Nie było źle. Zaskoczył mnie mój pies, nie pierwszy raz. Chyba zwyczajnie tyle się działo, że nie dał rady obrzucić złym okiem wszystkich i wszystkiego. Start to stres maksymalny: dyszenie, łupież, ślinotok, wybałuszone gały. Dreptaliśmy raz bliżej, raz dalej grupy. Ciapek na lince. Kilka razy wystartował do jakiegoś psa. Niespecjalnie przypadły mu do gustu białe czworonogi. Mam wrażenie, że Riko widzi dość słabo i trochę nie ogarniał białych, szybko poruszających się plam pachnących psem. Mimo to po kilkuset metrach wyluzował się, szło się coraz przyjemniej.

spacerna4Za Spacer na Czterech Łapach, Riko dostał czwórę z plusem;)

Na tym etapie wychowywania nie ma specjalnie opcji, żeby go puścić radośnie razem z gromadką psów, coby się wyganiał. Trochę mi go zawsze żal, ale póki co ćwiczymy opanowywanie emocji przy innych psach, bo jego wybuchowość bardzo szybko skończyłaby się jakimś małym piekiełkiem. Wierzę, że jeszcze będzie ganiał się z psami. Nasze problemy relacjach z psami zaczęły się około 3 miesięcy po adopcji. Nie wydarzyło się w tym czasie nic specjalnego, albo niczego nie zauważyłam, nagle każdy pies na smyczy, czy bez to potencjalny „obiad”. Natomiast myślę tak, skoro miał fajną socjalizację jako szczeniak to jeszcze wszystko da się odpracować.

W niedzielę idąc za ciosem robimy wypad z Psem we Wrocławiu. Skoro to Dzień Kundelka, to trzeba dać futrzakowi niejaki wycisk. Przeszliśmy z nimi od Mostu Warszawskiego do Trzebnickiego, ekipa odbiła na miasto pokonując kolejne kilometry. Mój pies z każdym kwadransem spaceru odpuszcza. Pokonuje swoje jajeczne fobie i nagle okazuje się że może iść obok samców. Totalnie zaakceptował małą Milkę, może przypominała mu Zaderkę. Bardzo byłam z niego dumna (klik).

Czy mój Riko ma problemy? Trochę ma. Dlatego podczas spaceru po mieście, który mu zafundowałam, myślałam, że ktoś mi psa podmienił. Przeszczęśliwy nie był, ale poradził sobie z różnymi wyzwaniami, które Wrocław przed nim postawił. Dotąd bywało, że przejście przez światła, skrzyżowanie w okolicach naszego domu stanowiło problem, a tu proszę jesteśmy w centrum.

12191325_194246347576392_1871976527769821339_o

Wyskoczyły nam jeszcze Stabłowice. Długo przymierzałam się do tego spaceru, bo dorwało mnie przeziębienie. Wypad na ponad 20 km, do tego dojechac na miejsce muszę dwoma autobusami, no i święto, które może zapchać mpk. Zniechęcające. Zwlekłam tyłek z łóżka mimo wszystko, dałam sama sobie kopa i jedziemy. Było przecudnie. Dlatego, serio, warto. Nogi bolą, pies zmęczony, ale ile satysfakcji daje obserwowanie, jak on otwiera się na psy, wie tylko ktoś kto miał czworonoga z problemami. Nie mam na celu uczynienia z niego przyjaznego i miłego papisia. Może nigdy do końca, nie będzie propsi, może wcale aż tak tych kontaktów nie potrzebuje, natomiast musi psy tolerować i nie stanowić dla nich zagrożenia. A jeśli wyjątkowo ich nie lubi, to uczymy się je ignorować i nie ekscytować widokiem. Dzięki takim wypadom integracyjnym, to naprawdę zaczyna się udawać.

IMG_0822

IMG_0741Ogólnie działo się. Kiedyś doradzono mi, żeby nie zabierać Riko do miasta, żeby nie biegał z psami, że każde warunki zewnętrzne muszą być maksymalnie kontrolowane (czyli co? duży pokój?). Każdy pies jest inny, mój jest lękowy, jednocześnie bardzo reaktywny, ale ewidentnie potrzebuje konfrontacji z tymi lękami w zdrowy i spokojny sposób musi przekonać się, że świat nie jest taki straszny. Bardzo trzymam za nas kciuki i cieszę się, jak głupia z najmniejszych postępów. Najlepiej, kiedy poznasz ludzi, którzy to rozumieją i pozwolą robić ci swoje, nie dyskredytują za furiackie zachowanie psa i doskonale panują nad swoimi czworonagami. Nogi trochę bolą, ale idziemy w to.

 

 

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrPrint this pageEmail this to someone

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Show Buttons
Hide Buttons