If we were dogs

Zamerdane warsztaty pod Warszawą.

Weekend spędziliśmy na warsztatach pracy węchowej z Anną Hermińską, zorganizowanych przez Merdu-Merdu

page

fot. Olga Kownacka

Z Anną pracujemy od listopada 2016. Zaczęło się od spotkania na treningu i testów. Pamiętam swój sceptycyzm, który padł na ziemię równo z nosem psa i prawie mną, kiedy Riko wypruł do przodu. Skąd on wiedział co ma robić? Kilka miesięcy wcześniej braliśmy udział w spotkaniu tropieniowym z innym instruktorem, to był jednorazowy incydent i nie zauważyłam, żeby Riko był „demonem tropienia”, a tu taka niespodzianka. Wnioski – entuzjazm jest ważny, ale nie zastąpi doświadczenia i mądrego prowadzenia psa w meandry śladów.

Warto zajrzeć na Ani bloga, szczególnie jeśli ktoś poważnie myśli o ratownictwie – Z pamiętnika ratownika

Kiedy już sobie zamarzycie o mantrailingu, tropieniu użytkowym, a w praktyce zapi…niu za psem przez wielkie krzaczory 😉 zapiszcie się na warsztaty. Nie ma co się czarować, tylko praktyka i to pod okiem uważnego instruktora da Wam szansę na nie spierniczenie potencjalnie dobrego w tym temacie psa.

17861744_10207195526441201_3778066554257423614_n

fot. Olga Kownacka

Warsztaty zorganizowane przez Merdu-Merdu długo zostaną w pamięciu, bo brali w nich udział fantastyczni ludzie, rozkochani w pracy z psami. Nowa Mała Wieś zachwyciła uroczyskiem i łąkami rozciągającymi się do Wisły. Ujmujący profesjonalizm organizatorki i uczestników zagwarantował nam dwa dni fantastycznej pracy i zabawy. Riko to pies tropiący, czyli szuka pozoranta węsząc po ziemi, na początku dostaje do nawęszenia przedmiot „zaginionej” osoby. Pracuje w szelkach i na 10m taśmie. Większość psów pracowała górnym wiatrem, czyli z miejsca startu zostaje wypuszczona luzem przez przewodnika i przeszukuje teren w poszukiwaniu żywego człowieka. Z ciekawostek na zajęciach uczyła się Cleo, która docelowo będzie wspomagała swoją opiekunkę w leśnictwie. Suka będzie szukała padliny i odchodów wilków. Popis swoich mrocznych umiejętności dała Gypsy – pies zwłokowy. Ile nosów tyle stylów. Obserwowanie psa przy pracy węchowej jest fascynujące. Kiedy dociera do człowieka z iloma zmiennymi musi sobie poradzić pies, otwiera się przed Wami trochę inny świat. Stożki zapachowe, puder, bańki, skąd wieje, jak się zmienia wiatr.

17861671_10207208044634148_363636356407227711_n

fot. Olga Kownacka

Pracujemy z Riko krótko, ale zaczęliśmy wprowadzać oznaczanie przedmiotów, dokładnie, ale powoli. Dotąd był z tym problem, bo pies za bardzo darł do przodu i nie byłam go w stanie posadzić, po znalezieniu przedmiotu. Oznaczanie polega na przyjęciu przez psa wybranej pozycji przy przedmiocie „zgubionym” przez pozoranta na śladzie, Riko po znalezieniu przedmiotu darł dalej trawnik i zawarowanie go czy posadzenie.. zapomnij. A tu się okazuje, że pies zaczął myśleć i nawet słucha. Siedział, ogień w dupie („KOBIETO ruchy ruchy, czasu nie ma JAKIE SIAAAD??”), ale siedział.

17834052_10207195539921538_2174989603092181359_o

fot. Olga Kownacka

Gdybym miała wybrać najgorszy moment na śladzie – kiedy pies się gubi i zaczyna krążyć, żeby znowu podjąć trop. Panie… weź wtedy opanuj te 10m taśmy i się nie zabij. Najlepszy moment – kilkanaście metrów przed pozorantem, kiedy on już wie, że to prawie tu, odpala turbodoładowanie, a ogon wali o boki, mało się nie urwie. Zaczynając zajęcia z tropienia nie sądziłam, że to stanie się dla mnie takie ważne. Nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi powiedział, że będę z takim zaangażowaniem analizować treningi i siedzieć w tych krzaczorach jako pozorant. Kilkukrotnie przewinęło się w trakcie rozmów z psiarzami „to jest nudne”. Otóż nie jest. Obserwowanie psa przy pracy na śladzie to jedno z ciekawszych zajęć 😉 zwroty akcji, jak w dobrym kryminale.

Chcę przygotować nas do egzaminów dla psów ratowniczych. Dojrzewamy sobie, jako zespół powoli, ale jednak. Dopiero zaczynam sobie uświadamiać, jakie to jest trudne, ale gdzieś w głowie ciągle wraca myśl, że „to jest to”. Riko to mieszanka wybuchowa, do tego pracę zaczął późno. Nie mam 100% pewności, że dźwignie presję, związaną z takim zajęciem, póki co oceniamy to na bieżąco, a dzięki Annie, wiem, że nie wpadnę w zgubny pęd, spalając psa zanim naprawdę będzie gotowy na więcej. Na tym etapie jeszcze nawet nie śmiem marzyć, że gdzieś, kiedyś komuś pomożemy naprawdę.

 

 

Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrPrint this pageEmail this to someone

2 Comments

  1. Eliza

    Też słyszałam, że to nudne. Ale obserwowanie Nero jak pracuje jest… fascynujące. Ciekawe jest jak psy sobie radzą w momencie „pogubienia” – jak każdy inaczej reaguje. Też nie wiem, czy mój pies na dłuższą metę to dźwignie. Ale widzę, jaką ma radochę!

    Reply
  2. ed pills online india

    similarly mall proper book http://www.cialij.com/ definitely
    average
    eventually command generic ed pills online from canada honest request
    clearly international [url=http://www.cialij.com/]ed pills online
    usa[/url] usually industry

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Show Buttons
Hide Buttons